|
|
|
|
|
"Ludzie, którzy nie lubią kotów, widocznie jeszcze nie spotkali tego właściwego." Deborah A. Edwards
|
|
|
| Nie szukaj okazji - nie warto ! |

|
Chciałam Cię przestrzec, żebyś nie szukał okazji, bo więcej
stracisz
niż zyskasz.
Chciałam Cię prosić, byś przestał udawać że nie widzisz
różnicy w
zakupie kociaka z pseudohodowli a prawdziwej hodowli. |
 |
KUPUJEMY
KOCIAKA W PSEUDOHODOWLI: |
 |
|
Zaczynamy marzyć o kocie w domu. Chcemy aby miał określone cechy
charakteru i wygląd taki jaki sobie wymarzyliśmy. Mamy swój określony
typ. Pragniemy by kotek był zdrowy, miły, zadbany, kochany.
Wchodzimy na stronę aukcji internetowych, idziemy pod wystawę,
rynek(tam najłatwiej kupić kota). Nie mamy pojęcia, że sprzedający tam
ludzie nie są zrzeszeni w żadnym klubie i nie są ograniczani
regulaminami tych klubów, które zakazują krycia kotek częściej niż 3
razy na 2 lata. Ten przepis ma na celu ochronę kotek przed zbyt częstymi
porodami i daje jej możliwość dojścia do siebie po wyczerpującym
okresie ciąży i karmienia kociąt. Niech was zastanowi fakt, że zazwyczaj
na aukcjach, rynkach i pod wystawami są najczęściej te same osoby i w
bardzo krótkim odstępie czasu mają co rusz nowe kocięta. Dla takich
ludzi nie ważne jest dobro kotki. WAŻNA JEST KASA.
Kupując od pseudohodowców kociaka nie wiemy, że kotka i kociaki były
karmione najtańszą, niepełnowartościową karmą, są nieszczepione, często
chore. Nie mamy pojęcia, że w domu jest multum kotów dla których
właściciel nie ma czasu, czasem trzyma je w klatkach, w brudzie i
smrodzie. Dochodzi do krycia matki przez syna, córki przez ojca, byle
były kociaki. Nie ważne, że mogą mieć choroby i wady genetyczne. WAŻNA
JEST
KASA.
Kociaki sprzedawane są w wieku od 6 do 10 tygodni. Nie ważne, że wtedy
są niezsocjalizowane, wystraszone i agresywne wobec człowieka, bo
przecież nie zdążyły nauczyć się od innych kotów i człowieka jak powinny
się zachowywać. Nie ważne, że taki kociak jest jeszcze za młody na
opuszczenie mamy, przecież trzeba go karmić. O szczepieniach i
odrobaczeniu nie wspominam, bo dla pseudohodowcy opieka weterynaryjna
nie jest ważna. WAŻNA JEST KASA.
Kocięta nie mają rodowodu, chociaż według pseudohodowcy są po
rodowodowych rodzicach, a wyrobienie go jest zbyt drogie. Oczywiście nie
wspomina o tym, że rodowód kosztuje ok. 30zł.,a jego kociaki nie moga
go otrzymać, ponieważ jako "hodowca" nie spełnia warunków regulaminu
klubów felinologicznych. Nie ważne, że nas oszukuje podając nieprawdziwe
informacje. WAŻNA JEST KASA.
No i nie mamy rodowodu, tym samym nie mamy pewności czy rodzice naszego
kociaka (których pseudohodowca pokazuje lub też nie), są nimi na pewno.
Zapłaciliśmy mniej niż w hodowli. Pseudohodowca, jeżeli w ogóle
zaprosił nas do swojego domu, to podał nam jednego lub dwa kociaki do
wyboru nie pokazując reszty kotów. Nie spisał z nami umowy dotyczącej
przyszłości kociaka i ewentualnych konsekwencji w przypadku choroby itp.
Nie jest dla niego ważna przyszłość malucha. WAŻNA JEST KASA.
Zapłaciliśmy. Pseudohodowca zainkasował należność, dał nam kociaka i
tyleśmy go widzieli. Wracamy z maluszkiem do domu. Kotek jest
wystraszony lub agresywny, czasem jedno i drugie, ma biegunkę, katar i
wymiotuje. Idziemy z nim do weterynarza. Okazuje się, że kotek jest
bardzo chory, gdyż złapał wszystko od kotów w pseudohodowli. Płacimy za
leczenie równowartość ceny kociaka.Po przeliczeniu wydaliśmy na kotka
plus leczenie, tyle co za rasowego
kociaka w dobrej hodowli. Dobrze jeśli kociak nie ma grzybicy, bo wtedy
także wydamy na leczenie siebie i swojej rodziny, a niestety grzybica
zdarza się dość często w pseudohodowlach. No ale co się dziwić przecież
choroby kotów nie są ważne dla pseuducha. WAŻNA JEST KASA.
Udało nam się kociak przeżył. Jest się z czego cieszyć, gdyż większość
nie żyje zbyt długo, zwłaszcza jeśli mają wady genetyczne. Kochamy
naszego kota, bawimy się z nim, chociaż jego zachowanie pozostawia wiele
do życzenia. Kociak rośnie, staje się dużym kotem ale...wcale nie
podobnym do takiego jakiego obiecywał pseudohodowca. Nie ma się co
dziwić, przecież dla niego to nie ważne. WAŻNA JEST KASA
|
| |
 |
KUPUJEMY
W PRAWDZIWEJ
HODOWLI: |
 |
|
Zaczynamy marzyć o kocie w domu. Chcemy aby miał określone cechy
charakteru i wygląd taki jaki sobie wymarzyliśmy. Mamy swój określony
typ. Pragniemy by kotek był zdrowy, miły, zadbany, kochany.
Szukamy w internecie stron hodowli danej, wymarzonej przez nas rasy
(wystarczy wpisać w wyszukiwarce). Hodowcy są zrzeszeni w klubach
należących do organizacji felinologicznej, w których według regulaminu
kotka hodowlana może rodzić kocięta trzy razy w ciągu dwóch lat. Daje
jej to czas na dojście do siebie po porodzie. Regulaminy zabraniają
również sprzedaży kociąt na aukcjach internetowych, pod wystawami i na
rynkach. Hodowca nie sprzeda kociaka przed ukończeniem przez niego 13
tygodnia życia, gdyż ważne jest dla niego by kocię nauczyło się żyć
zarówno z kotami jak i ludźmi, a co za tym idzie, aby było prawidłowo
zsocjalizowane i nie agresywny. Dla dobrego hodowcy nie ważne są koszty
związane z tak długim pobytem kociąt w hodowli. WAŻNE JEST SZCZĘŚCIE I
DOBRO KOTÓW.
Kotka i kocięta są karmione najlepszymi karmami, aby zdrowo rosły i się
rozwijały. W hodowli jest zazwyczj niewiele kotów, a jeśli jest więcej
to mają zapewnione dobre warunki takie jak woliera, drapaki itp. Koty są
pełnowartościowymi członkami rodziny hodowcy, który poświęca im czas i
uwagę, bawi się z nimi, bierze często na ręce. U kociąt z hodowli bardzo
rzadko występuje agresja wobec człowieka, gdyż hodowcy rozmnażają tylko
koty o odpowiednim charakterze. Dla prawdziwych hodowców nie ważne jest
że dana kotka mogłaby urodzić jeszcze wiele kociąt. Jeżeli ma
niepożądane cechy charakteru, zostanie wykastrowana i nie będzie miała
więcej dzieci, które mogłyby to odziedziczyć, bo WAŻNE JEST SZCZĘŚCIE
I
DOBRO KOTÓW.
Kocięta są odrobaczone, zaszczepione, czasem już wykastrowane. Dla
prawdziwego hodowcy nie ważne jest, że robi to na własny koszt. WAŻNE
JEST SZCZĘŚCIE I DOBRO KOTÓW.
Hodowca zanim sprzeda nam kota, zaprasza nas do siebie, byśmy mogli
obejrzeć kociaki. Widzimy tam bawiące się ze sobą lub swoją mamą,
babcią, wujkiem itd. maluchy. Koty nie boją się nas, są zadbane, czyste,
dają się pogłaskać. Jest miło i przyjemnie. Świadczy to o tym że w tym
miejscu WAŻNE JEST SZCZĘŚCIE I DOBRO KOTÓW.
Hodowca przywozi nam kociaka do domu, albo odwiedza nas wcześniej, gdyż
chce sprawdzić w jakich warunkach będzie mieszkał jego kot. Czuje się
odpowiedzialny za malucha którego powołał na świat. Hodowca spisuje z
nami umowę dotyczącą przyszłości kociaka.Nie ważne jest dla niego,że
możemy przy takiej biurokracji zrezygnować z kociaka. WAŻNE JEST
SZCZĘŚCIE I DOBRO KOTÓW.
Za kociaka płacimy więcej ale mamy pewność, że jest on zdrowy,
zsocjalizowany, zadbany i kochany od pierwszych chwil życia. Hodowca
zazwyczaj zostaje naszym przyjacielem, który zawsze nam doradzi i
pomoże. Odpowie na każde pytanie dotyczące kociaka i rasy jaką hoduje.
Hodowca nie "zapomina" o swoich "dzieciach". WAŻNE JEST SZCZĘŚCIE I
DOBRO KOTÓW.
Kociak sprawia nam dużo radości, jest zdrowy, radosny, rozmruczany i
przytulaśny. Wyrasta na pięknego przedstawiciela swej rasy, co mogliśmy
przewidzieć, gdyż mamy rodowód dzięki któremu znamy jego przodków.
Jesteśmy z niego dumni. Mamy tę świadomość, że wybierając miejsce z
którego kupiliśmy kociaka WAŻNE DLA NAS BYŁO SZCZĘŚCIE I DOBRO KOTÓW.
|
| | | |
|
Za stanówmy się czy nie warto
zaoszczędzić te pieniądze i poczekać trochę
dłużej na wymarzonego kota? Ja tak zrobiłam, bo nie mogłam od razu
sobie pozwolić na rasowego kociaka.
Snobizm ktoś powie. Ale ja radzę pomyśleć kto jest bardziej snobem? Ten
co kupuje kotka byle tanio, byle szybko, byle był podobny do jakieś
rasy( bo trzeba się pochwalić sąsiadom, znajomym i rodzinie jakiego się
ma "rasowego" kota) i tym postępowaniem napędza koniunkturę pseuduchom,
przez co ich proceder się szerzy? Czy ten co znając plusy prawdziwej
hodowli woli odłożyć, zaczekać na wymarzonego kota z rodowodem i
bynajmniej nie pogina po mieście z wyżej wymienionym dokumentem
przyklejonym do czoła? Warto o tym pomyśleć.
Katarzyna Bińkowska(Bobinek)
artykuł przygotowała nasza forumowa
(miau.pl) koleżanka -
dziękuję Kasiu |
 |
PAMIĘTAJ !
|
 |
|
- Nie wierz w to,
że rodowód to droga
sprawa.
KOSZT RODOWODU TO 30 zł
- Nie wierz w
to,że ostatnie z miotu nie otrzymuje
rodowodu.
WSZYSTKIE
KOTY RODOWODOWYCH RODZICÓW OTRZYMUJĄ RODOWODY !
- Nie wierz w to, że jak
rodzic nie bywa na wystawach to kocięta nie otrzymują rodowodu.
WSZYSTKIE
KOTY RODOWODOWYCH RODZICÓW OTRZYMUJĄ RODOWODY ! |
|
 |
|
 |
|
|
|
|
Pamiętaj
nie ma takiego pojęcia rasowy nierodowodowy. Nie ma powodów by rasowy
kociak nie posiadał rodowodu jeśli tylko mają go jego rodzice. Chyba, że
pseudohodowca coś próbuje przed Wami ukryć:
- rodzice kota nie są kotami rasowymi
- kocię
pochodzi z mezaliansu i jego ojcem jest nieznany kot lub kot innej rasy
- kocię pochodzi z krycia matki synem czy ojcem w zbyt bliskim pokrewieństwie, niekontrolowanym i przypadkowym,
- nie jest w stanie stwierdzić kto jest ojcem kociąt a to oznacza ,
że nie panuje nad hodowlą
- rozmnaża koty o niepożądanych cechach np. agresywne
- kocica jest
nadmiernie eksploatowana i żaden klub nie pozwoliłby na takie
traktowanie
- rodzice mają
wadę genetyczną i nie powinno się ich rozmnażać
- kocięta mogą być chore, gdyż nikt nad nim nie sprawuje kontroli
- kocięta opuszczają hodowlę zbyt
wcześnie (przed ukończeniem 12 tygodni)
- kupujesz od oszusta, który kupił kota "na kolanka" (pet) bez praw hodowlanych i do rozmnaża (kocię mogło nie nadawać się do hodowli a rozmnażanie go przyczynia się do degeneracji rasy)
Rodowód
to
dowód osobisty Twojego pupila, gwarancja jego pochodzenia i
potwierdzenie, że posiada cechy rasy, którą chcesz posiadać.
|
| | | |
|
KUPUJĄC KOTA W HODOWLI
: |
|
- otrzymujesz ZDROWE ZWIERZĘ z GWARANCJĄ ZDROWIA (w umowie zapewnione finansowanie leczenia
lub inne kocię)
- masz pewność,że jest kotem danej rasy i będzie posiadał jej cechy bo otrzymujesz RODOWÓD
- wiesz, że kot jest prawidłowo ZSOCJALIZOWANY, bo spędził w hodowli obowiązkowe 12 tygodni
- jesteś pewien jego stanu zdrowia,bo wraz z kotem otrzymujesz KSIĄŻĘCZKĘ ZDROWIA oraz ZAŚWIADCZENIE WETERYNARYJNE
- śpisz spokojnie bo Twój kotek został co najmniej DWUKROTNIE ZASZCZEPIONY przeciw śmiertelnym chorobom i ODROBACZONY
- jesteś pewien, że badania dotyczą Twojego kota bo posiada CHIP i PASZPORT
- bardzo duża część odpowiedzialnych hodowców oddaje w Twoje ręce już kocię PO KASTRACJI.
- nie przyczyniasz się do cierpienia jego rodziców
- otrzymujesz WYPRAWKĘ i INSTRUKCJĘ OBSŁUGI
- na pomoc Hodowcy zawsze możesz liczyć
|
|
|
Θ HISTORIE
|
|
Moja piękniejsza połowa zawołała
mnie przed monitor i pokazała ślicznego kota, który miałby
zamieszkać z nami. Nie powiem kotek był piękny, ale cena zrobiła
jeszcze większe wrażenie. Tej nocy spaliśmy w oddzielnych łóżkach.
Następnego dnia nie chcąc robić przykrości mojej żonce,
postanowiłem znaleźć na własną rękę, za normalne pieniądze i
co ? Nie pomyliłem się, internet, aż roi się od ogłoszeń
sprzedaży kociaka. Wpadłem do domu i pokazałem małżonce z
satysfakcją efekt swoich poszukiwań, tym większą, że kociak był
połowę tańszy. Fakt bez rodowodu, ale przecież nie zapłacę za
papierek kilku stówek. Przekonałem małżonkę, że rodowód nam
nie potrzebny i następnego dnia już jechaliśmy po kotka.
Kobieta przyjęła nas z uśmiechem i
kazała zaczekać, po kilku minutach zjawiła się z dwoma kotami na
rękach. Maluchy wyrywały się i cicho protestowały. Nie wyglądały
jak na zdjęciach, ale przejechaliśmy taki kawał więc wracaliśmy
z małym nieszczęściem do domu.
Kiedy otworzyłem kontenerek okazało
się, że kociak ma biegunkę i musieliśmy go wykąpać, wtedy
zobaczyłem jak bardzo jest chudziutki. Całą noc nie spaliśmy, bo
maleństwo płakało, aż mu od tego płaczu oczka zaropiały, potem
też ropiały, ale żona dostała maść i chyba sobie poradzili.
Któregoś dnia ciężko oddychał i nie ruszał się z miejsca,
powróciła biegunka więc udaliśmy się do weterynarza.
Mały został pod kroplówką, ja też
powinienem wziąć jakieś leki bo rachunek przyprawił mnie o
palpitację serca. Mały nadal miał problemy z jelitkami, więc
jeździliśmy na badania i podawaliśmy specjalna karmę. Okazało
się, że to choroba genetyczna. Pani od której kupiliśmy kotka już
nie była taka miła i skwitowała, że kociak „był zdrowy”. Do
cholery ja chciałem tylko porady, co z tym dalej robić !
Biegunka, wymioty, brak apetytu,
kombinacje ze specjalistyczną karmą, wizyty, badania, testy …
Nauczyliśmy się z tym żyć zwłaszcza, że maluszek nie
uczestniczył zbytnio w naszym życiu. Tłumaczymy sobie to tym, że
wiele przeszedł i chyba nas nie lubi. Czasem przypominam sobie , że
mamy kota jak kończy się zapas karmy. Moja żona jest cierpliwsza,
leży przy łóżku i przemawia pod nie, czasem kiedy wyciera
nasikane kałuże udaje się wykurzyć kociaka. Ale ja jestem zły,
że zdecydowaliśmy się na kota … żona mówi, że nie wygląda
jak te z okładki, ja to nie wiem, bo nie miałem okazji się jemu
przyjrzeć, może dobrze przynajmniej goście nie zobaczą na co
trwonimy oszczędności. Żona coś wspominała, że niedługo czas
go wykastrować, mam nadzieję, że w przyszłym miesiącu, bo w tym
kupowałem jakieś płyny, by pozbyć się tego zapachu. Piszę do
Pani, bo chciałem się upewnić czy koty naprawdę żyją 15 lat ? …
bo w sumie to ja chyba mam alergię. |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
 |
|